Ta strona używa plików cookie, które pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z tych usług, zgadzasz się na użycie plików cookie. OK Dowiedz się więcej
Serwis przeznaczony dla osób pełnoletnich.
Czy jesteś pełnoletni?
Zamykamy za: 07:58:56

             Kraków, ul. Czarnowiejska 91B, tel 576 277 840

Piwny savoir-vivre. Jak nie wyjść na głąba?

Żeby nie sfrajerzyć się na degustacji ze znajomymi, trzeba przestrzegać pewnych zasad. Nazwijmy je piwnym savoir-vivre. Przychodzisz na „degustę”, a nie żadne żłopanie Toporków czy innych Pilsweiserów. Poważna mina, poczucie misji do spełnienia i chęć obwieszczenia światu, że oto właśnie wychyliłeś szklaneczkę zacnego trunku. Zero radości z picia. Sama powinność, obowiązek i twarde reguły. Nie wyjdź na głąba. Przeczytaj ten poradnik!

Piwo trzymasz w lodówce, pionowo, etykietą do przodu. Nie odklejaj ceny! Niech widzą, że przewaliłeś pół wypłaty na dwa RISy i IPĘ z małego amerykańskiego miasteczka w stanie Kentucky. Względnie może być to chłodna piwnica. Koniecznie nosisz ze sobą specjalną torbę na piwo, aby nie trzymać butelek brudnych łapskach. Żaden koszyk, ani – broń Boże – reklamówka z Leader Price’a!

Piwo otwierasz otwieraczem. Nie kluczem, śrubokrętem, francuzem, o kant stołu ani łukiem brwiowym. Kapsel nie może się wygiąć, ma być ładny i pasować do zdjęcia, które zaraz zrobisz piwu i wrzucisz na fanpage albo Instagram.

Wąchasz butelkę. Najpierw jedną dziurką, potem drugą, na koniec obiema. Możesz zajrzeć do środka i polizać szyjkę, roniąc przy tym kilka łez szczęścia.

Piwo pijesz tylko z odpowiedniego szkła, uprzednio wyszorowanego szczotą z końskiego włosia, wyparzonego wrzątkiem i wypłukanego w czterech rodzajach płynu do naczyń. Opcjonalnie możesz wlać do niego nieco kwasu borowego i zostawić na kilka minut. Jeśli masz dużo hajsu, spraw sobie autoklaw i w nim wyjaławiaj szkło. Jeśli żona się sprzeciwi, powiedz, że może w nim prać bieliznę.

Nalewasz piwo. Zdecydowanie, aby utworzyła się czapa z piany. Eurolagery nalewasz po ściance, aby pokazać wszystkim, że to gówno które ni chuja nie chce się pienić. Zresztą kapsla od Tatry nie dodajesz do zdjęcia. Piszesz, że był brzydki jak noc. Co tam, że nawet gołe kapsle masz na innych zdjęciach.

Teraz szybko! Wyrób sobie nawyk nalewania piwa, trzymając w ręku lustrzankę z zamontowanym statywem. Nie muszę chyba wspominać, że białe tło i lampy z miękkim światłem masz już zamontowane na stałe w wyznaczonym miejscu? Chwytasz szybko aparat, telefon, Nokię 3310, pralkę albo lokówkę. Pstrykasz jak najszybciej fotkę, aby było widać pianę, która być może właśnie opada z sykiem. Jak wrzucisz fotkę na fanpage, jaraj się pięknymi firankami, które owa piana utworzyła. Wspomnij o cudownym krążkowaniu, „nice smoke” z butelki, genialnych rubinowych refleksach i opalizacji.

teku-glass

fot. Luca Cerabona (CC/Flickr)

Jak degustować? Najpierw zanurz nochal w swoim hipsterskim teku i weź głęboki wdech. Albo kilka wdechów, jakbyś przed momentem pokonał 200m pod wodą. Wśród obcych Ci ludzi zapewne wyglądałbyś jak debil, ale jesteś wśród swoich. C’mon! Wyluzuj! Stąd nikt Cię do zakładu psychiatrycznego nie zabierze.

beer-degusta

fot. Robert (CC/Flickr)

Nie pachnie? To pomyśl, że powinno pachnieć tak, jak styl zakłada. Przecież wydałeś 40 złotych. Chcesz powiedzieć innym, że się sfrajerzyłeś? Napisz, że ilość zapachów jest tak przytłaczająca, że trudno je pojedynczo wychwycić. Rozumiesz… kawa, pralinki, cytrusy, malinki, hibiskusy, nuta awokado, a to wszystko polane białą czekoladą.

Bierzesz trzy łyki. Nie, jeden, ani nie dwa. Trzy to optymalna liczba, jeśli nie chcesz wyjść na idiotę, który nie umie poprawnie zdegustować piwa. Zaciamkaj, przełknij tak kurewsko głośno, że sąsiad spod czwórki zacznie napierdalać kluczem płaskim w kaloryfer! Wypuść powietrze. Czas na badanie retronosowe. Jak nie wiesz o co chodzi to się nie przejmuj. Napisz: „Retronosowo fajne aromaty od chmielu”. Niech się domyślają.

Ogrzej szklankę w łapkach. Będziesz wyglądał jak bezdomny, trzymający kawę z automatu na jakimś dworcu. Zamieszaj piwem, zakrywszy uprzednio naczynie od góry dłonią. I… wdech. Ale taki głęboki, żeby zakręciło Ci się w bani jak po setce gorzały! Teraz kolejny łyk piwa.

No i się skończyło. Dołóż butelkę do swojej kolekcji, aby przyjaciele widzieli, jakim piwnym maniakiem jesteś. Teraz możesz w spokoju, bez wyrzutów sumienia, opędzlować schabowego z ziemniaczkami od starej. Nie zapomnij zapić go Żuberkiem!

Źródło: www.piwolucja.pl